Reklama

Julianna Awdiejewa urodziła się w 1985 roku w Moskwie. Jako pięciolatka zaczęła uczyć się gry na fortepianie. Wygrała XVI Konkurs Chopinowski w 2010 roku, ale była nagradzana również wcześniej - zajęła pierwsze miejsce w Konkursie im. Artura Rubinsteina w Bydgoszczy w 2002 roku, zdobyła też Nagrodę Konkursu Pianistycznego w Bremie w 2003 roku.

Awdiejewa podkreśla w wywiadach, że gra różnorodny repertuar, ale w jej życiu i sercu szczególne miejsce zajmuje Chopin. - To kwestia bardzo osobista i trudna do wyjaśnienia. Cieszę się za każdym razem, gdy przyjeżdżam do Warszawy, bo on stale tu jest. Czuć jego obecność. To niezwykle inspirujące. On jest tutaj - na Starym Mieście, w kościołach. Wszędzie - mówi. Czyta o Chopinie, zwiedza miejsca z nim związane. Wszystko to złożyło się na postrzeganie jego muzyki. - Moje rozumienie Chopina jest skrajnie subiektywne. Podobnie jego twórczości - zdradza. Podkreśla, że Chopin jest wieloaspektowy, jego utwory pozostawiają dużą przestrzeń do interpretacji.

Reklama

Gdy jechała na Konkurs Chopinowski w 2010 roku nie miała poczucia, że będzie brać udział w konkurencji. Chciała podzielić się swoją wizją muzyki kompozytora. - Wychodziłam na piękną, ważną dla Chopina scenę, grałam przed polską publicznością. Na sali nie było ani jednego wolnego miejsca. Miałam wrażenie, jakbym występowała na festiwalu. To dało mi dużo swobody - mówi. Nie czuła, że jest oceniana. Duża była w tym zasługa publiczności, która ciepło przyjęła jej wykonania.

Awdiejewa nie ogranicza się do grania Chopina. Sięga po szeroki i różnorodny repertuar. Nie chce zamykać się w konkretnej stylistyce. Pociąga ją różnorodność, możliwość odkrywania nowych muzycznych przestrzeni. Powtarza, że repertuar fortepianowy jest niezwykle bogaty, a pianiści są szczęściarzami, mają bowiem do czynienia z cudowną muzyką genialnych kompozytorów.

Od wygranej w Konkursie Chopinowskim jej życie zmieniło się diametralnie. Ciągłe trasy koncertowe, występny na najważniejszych scenach świata, ze znakomitymi orkiestrami kierowanymi przez wybitnych dyrygentów - wszystko to daje jej dużo satysfakcji. Choć taki tryb życia jest też sporym wyzwaniem. Jej dni są wypełnione po brzegi.

Koncertowy dzień zaczyna jak każdy inny, od wypicia porannej kawy. Ale już od rana czuje atmosferę czegoś wyjątkowego. Później odbywają się próby. Przed samym występem konieczne jest wyciszenie, wprowadzenie w odpowiedni nastrój. - Czasami porównuję to do sytuacji, w której małe dzieci czekają na prezenty. Wiedzą, czego chcą, ale nie są pewne, czy to dostaną. Tak więc i ja  wiem, na co czekam, ale nie jestem pewna, czy to nadejdzie. Nigdy nie wiadomo, jaki będzie koncert, bo są różne okoliczności - sale, fortepiany, zdrowie, pogoda. Tego nie da się przewidzieć. I to jest niezwykłe. Każdy koncert jest inny - mówi.

Bardzo ważna jest reakcja publiczności. Wymiana energii następuje już w pierwszych minutach występu. To potrafi sprawić, że wieczór staje się magiczny. Po takich emocjach trudno o uspokojenie. Sen po koncercie nie jest już tak głęboki. - Ciało potrzebuje czasu, aby ostygnąć - mówi Awdiejewa. Wyzwaniem są sytuacje, w których gra się koncerty dzień po dniu, nie ma bowiem czasu na zebranie na nowo sił. - Zdarza mi się niekiedy w takich momentach dojść do porozumienia z samą sobą. Myślę wtedy: "Jutro koncert, teraz muszę spać". Czasami to działa - zdradza. Nigdy nie ogląda zapisów swoich występów. - Nie interesuje mnie to. A może się boję?... Przecież dziś mogłabym zagrać już inaczej - zastanawia się.  

Nie należy do muzyków, którzy spędzają za fortepianem wiele godzin każdego dnia. Muzyce poświęca jednak bardzo dużo czasu, ona cały czas w niej jest - w sercu, w głowie. Część problemów rozwiązuje bez kontaktu z klawiaturą, analizując materiał, kierunki interpretacji utworu. Co ciekawe - pewne rozwiązania przychodzą dopiero na scenie, podczas występu. - Dzięki temu się nie powtarzam, mogę grać dwa koncerty pod rząd w zupełnie różny sposób - przekonuje.

Przykłada duża wagę do odpoczynku. Po intensywnej pracy powinien przyjść czas na relaks i uspokojenie. Stara się tak organizować czas, by znaleźć przestrzeń na krótkie przerwy od pracy nawet w trakcie sezonu koncertowego. Najchętniej wyjeżdża na łono przyrody. Kontakt z naturą przywraca jej życiową równowagę, przynosi wyciszenie i ukojenie.

Monika Borkowska